Spektakle dla dorosłych

Upiór w kuchni

Mały angielski pensjonat na peryferiach miasta. Dystyngowana starsza pani i jej przesympatyczna córka, ich tajemniczy goście mający niejedno na sumieniu, niewyjaśnione zaginięcia oraz upiorna zagadka w tle...

Opis spektaklu

Kto nie pamięta słynnego Teatru Sensacji „Kobra”, który gromadził w poniedziałkowe wieczory przed telewizorami miliony widzów? Jedną z jego najpopularniejszych premier był spektakl „Upiór w kuchni” Janusza Majewskiego z 1993 roku z Ireną Kwiatkowską w roli tytułowej. Dziś przenosimy tę niezwykłą komedię z dreszczykiem na deski Teatru Kamienica, tworząc prawdziwie wyjątkowe widowisko łączące w sobie elementy kryminału, thrillera i angielskiej komedii.

Morderstwo doskonałe podobno nie istnieje, podobno... Teatralna iluzja, surrealistyczna przestrzeń i odwieczne pytanie- kto jest winny i co się stało z ofiarą? Zabójcze niespodzianki i zaskakujące zwroty akcji, których nie powstydziliby się mistrzowie filmów grozy. Reżyserii podjął się Tomasz Sapryk. W spektaklu występują: Maria PakulnisAndżelika Piechowiak, Krzysztof Kiersznowski, Mirosław Zbrojewicz, Sebastian Konrad, Jerzy Bończak/Władysław Grzywna, Michał Piela/Maciej Wierzbicki oraz Sławomir Orzechowski. "Upiór w kuchni" to idealna propozycja dla tych, którzy lubią się śmiać i bać jednocześnie, jak również dla tych, którzy chcą poczuć się częścią kryminalnej intrygi i doświadczyć teatralnej magii. 


Czas trwania: 120 minut z przerwą
Uwaga: podczas spektaklu wykorzystywane są światła stroboskopowe

Twórcy

Autor:
Patrick G.Clark
Reżyseria:
Tomasz Sapryk
Tytuł oryginału: Upiór w kuchni
 
Scenografia: Witek Stefaniak
 
Muzyka i opracowanie muzyczne: Igor Przebindowski
 
Kostiumy: Aneta Suskiewicz
 
Charakteryzacja: Izabela Jahnz-Zuba
 
Asystentka reż.: Marta Gierzyńska
 
Produkcja: Agencja Palma
 

Galeria zdjęć

Recenzje

Przedstawienie od pierwszych minut trzyma widzów w napięciu. Reżyser „Upiora w kuchni” buduje napięcie efektami specjalnymi (grzmoty, deszcz) oraz niepokojącą muzyką Jakuba Przebindowskiego. Nie małą zasługę w budowaniu atmosfery grozy mają aktorzy. Zachwyca piękna Maria Pakulnis (Laura Collins), której doskonale udaje się pokazać dwoistość charakteru swojej postaci.  Znakomita jest Andżelika Piechowiak w roli jej córki Cynthii. Przebiegła, przewrotna, pełna złych emocji. Mistrzem teatralnej metamorfozy jest w tym spektaklu Sławomir Orzechowski grający komisarza, który jako gość pojawia się w domu obu pań, aby rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw.  Dopracowaną w każdym szczególe rolę tworzą również Krzysztof Kiersznowski oraz Mirosław Zbrojewicz. Witkowi Stefaniakowi udało się nie wielkiej scenie teatru, stworzyć funkcjonalną scenografię łączącą kilka miejsc akcji. Idźcie koniecznie na „Upiora w kuchni” do Kamienicy. To pełen zaskakujących zwrotów akcji i dobrego aktorstwa spektakl, który sprawi, że tej nocy ze strachu nie uśniecie.

Maciej Łukomski - WWW.STREFALIFESTYLE.PL

 

Widziałem obie telewizyjne inscenizacje tej sztuki dokonane przez Majewskiego. Tę z roku 1976 i tę z roku 1993. To dziś klasyka Teatru Telewizji. Tym razem wziął to w swoje ręce Tomasz Sapryk, który tak jak Kamienica ma ostatnio bardzo dobry okres. I wystawił nieco inaczej niż sam autor. Scenografia Witolda Stefaniaka oddaje naturę dusz głównych lokatorek. Także muzyka aranżowana przez Igora Przebindowskiego nadaje akcji iście surrealistycznego tempa i klimatu. Tak też grają to po trosze aktorzy. Maria Pakulnis gra panią kompletnie odjechaną, otoczoną dziwnymi rekwizytami, prawie szaloną. A obok galeria znakomitości. Dwie prześwietne rólki Jerzego Bończaka i Michała Pieli. Ci aktorzy nie muszą się nawet specjalnie starać aby rozśmieszyć publikę. Wystarczy im trochę pobawić się swoimi głosami i sylwetkami. Kapitalny epizod mistrza transformacji Sebastiana Konrada w roli policjanta. Soczysty wirtuoz drugiego planu Krzysztof Kiersznowski. I wznoszący się chwilami na wyżyny komizmu Mirosław Zbrojewicz jako niedowidzący oficer policji recytujący kawałki „Zoologii” Arystotelesa. Jeśli miałbym jednak kogoś koronować po tym przedstawieniu, byłby to przeżywający teraz platynowy okres Sławomir Orzechowski w roli inspektora Hudlera. To istny król aktorstwa charakterystycznego w Polsce. Docierający do granic uroczej farsowości, ale trzymający swój komiczny temperament w ryzach. Z wiekiem coraz mniej się zachwycam zabawami makabrą, ale dla „Upiora” robię wyjątek. Jest leciutki jak pianka. Cyniczny, a jednak dziwnie niewinny. Wiwat Majewski, wiwat Sapryk, wiwat aktorzy! Wiwat Kamienica!

Piotr Zaremba - Polska Times

Dzisiaj na scenie Teatru Kamienica „Upiór w kuchni” pojawia się w precyzyjnej  i przemyślanej reżyserii Tomasza Sapryka, do tego w bardzo udanym układzie przestrzennym Witka Stefaniaka, a w role dwóch uroczych dam, pięknie wystylizowanych, gotowych nieść pomoc każdemu, kto je poprosi o gościnę, wcielają się Maria Pakulnis i Andżelika Piechowiak. (…) Rodzące się intrygi i nieporozumienia powodują, że dochodzi do wielu zabawnych sytuacji, dlatego Tomasz Sapryk słusznie szukał drogi do pożenienia dwóch stylistyk – czarnej komedii z kryminałem. Takie podejście dało duże szanse na stworzenie ciekawych ról, z czego skwapliwie skorzystali aktorzy, zwłaszcza w rolach drugoplanowych (Krzysztof Kiersznowski – to prawdziwa perła, choć epizodyczna, Jerzy Bończak, Sebastian Konrad czy Michał Piela), a także Sławomir Orzechowski  wcielający się w nieco  ekscentrycznego komisarza Scotland Yardu. Z pań zdecydowaną palmę pierwszeństwa dzierży Andżelika Piechowiak, która zachwyca naturalnością w sytuacjach wymagających niemałej przewrotności i wyrafinowania. To postać zagrana z pasją i temperamentem, do tego budząca sympatię, choć  przecież wraz matką stara się nie bez przebiegłości ulżyć niedoli  korzystającym z noclegu gościom. A jakie trofea przy okazji zdobywają musicie zobaczyć Państwo sami. (…) W Kamienicy powstał kolejny, udany spektakl rozrywkowy przygotowany w dobrym stylu i naprawdę obiecujący miły, sympatyczny wieczór. Z dreszczykiem, czarnym humorem i zaskakującymi pointami.

WIESŁAW KOWALSKI - TEATR DLA WSZYSTKICH

Po kilku ostatnich, całkiem udanych premierach sztuk współczesnych, Kamienica wypróbowanym trybem znowu sięgnęła do kanonu. Twórcy tym razem postanowili nie eksperymentować, tylko poszli śladami dwóch wcześniejszych inscenizacji. Mam na myśli scenografię, kostiumy, rekwizyty, efekty teatralne (np. burzy z piorunami, grzmotami i ulewą, dzwonki do drzwi, pojawiające się deus ex machina postacie, zwarcia prądu itd.). Już dawno nie było w Teatrze Kamienica tak tradycyjnego spektaklu! To nie jest zarzut! Wprost przeciwnie! Widz dostaje kawał porządnego, tradycyjnego teatru, w którym jest wszystko, to znaczy cała maszyneria teatralna, ale przede wszystkim aktorzy! (…) Z punktu widzenia dwóch pań, po początkowym braku problemów, zaczynają  pojawiać  się coraz większe komplikacje, które nieuchronnie zmierzają do jakiegoś rozwiązania. Aby dowiedzieć się jakie to komplikacje i jakie jest końcowe rozwiązanie, trzeba wybrać się do Teatru Kamienica na „Upiora w kuchni” i zobaczyć. A warto! Maria Pakulnis i Andżelika Piechowiak stanowią zgrany, wzajemnie uzupełniający się duet. Pakulnis i Piechowiak świetnie bawią się na scenie i dzięki temu ich postacie są wręcz sympatyczne i wcale nie tak odrażające jak powinny być, sądząc po czynach dokonywanych przez nie. Drugim duetem który zaskarbia sobie sympatię i uznanie publiczności są Jerzy Bończak i Michał Piela. Przezabawni! Z pozostałych wyróżniłbym jeszcze Krzyszofa Kiersznowskiego i Mirosława Zbrojewicza. To ogromna frajda oglądać tych dwóch aktorów z reguły grających bądź gangsterów, bądź typy o nie za bardzo kryształowym  charakterze, tu występujących w rolach troszkę ciamajdowatych. Naprawdę jest na co popatrzeć i z czego się pośmiać! 

Krzysztof Stopczyk - www.kulturalnie.waw.pl